Odpowiedzialność cywilna zarządcy nieruchomości za szkody w częściach wspólnych – odśnieżanie, awaria instalacji i granice polisy OC

Zima to czas wzmożonej pracy zarządców nieruchomości. Odśnieżanie, odladzanie, pilnowanie, by nikt nie poślizgnął się na oblodzonym chodniku. Ale co, gdy mimo to dojdzie do wypadku? Albo gdy pęknie rura w pionie instalacji i woda zaleje kilka pięter? Pierwszym odruchem poszkodowanego jest wezwanie zarządcy i jego ubezpieczyciela. Niestety, odpowiedź wcale nie jest oczywista. Zakres odpowiedzialności cywilnej zarządcy, podobnie jak granice jego obowiązkowej polisy OC, mają precyzyjne ramy, które często zaskakują zarówno mieszkańców, jak i samych zarządców.

Komu można przypisać winę za szkodę?

Podstawowe źródło odpowiedzialności zarządcy znajduje się w Kodeksie cywilnym. Zgodnie z art. 415, kto z własnej winy wyrządził szkodę, jest zobowiązany do jej naprawienia. W przypadku wspólnot mieszkaniowych kluczowy jest jednak art. 429, który mówi o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez osobę, której powierzono wykonanie czynności. Jeśli wspólnota powierzyła zarząd profesjonalnej firmie, to właśnie ta firma, a nie członkowie zarządu, odpowiada za swoje zaniedbania, np. nieodśnieżenie chodnika czy brak reakcji na awarię. Oczywiście, o ile zakres tych obowiązków został jasno określony w umowie o zarząd. To ona jest kluczowym dokumentem – jeśli zarządca nie ma w umowie zapisanego obowiązku odśnieżania do godziny 6:00 rano, to trudno przypisać mu winę za wypadek o 7:30.

Ustawodawca nakłada na zarządców obowiązek posiadania polisy OC na wypadek takich zdarzeń. Minimalna suma gwarancyjna to równowartość 50 000 euro. Problem w tym, że w przypadku poważnych szkód, jak pożar instalacji elektrycznej czy zalanie całego budynku, ta kwota bywa śmiesznie niska. Ubezpieczyciele często oferują tzw. polisy nadwyżkowe, ale one nie są obowiązkowe i w wielu przypadkach zarządcy rezygnują z ich wykupienia, narażając się na ogromne ryzyko.

Terminowe przeglądy to podstawa sukcesu w sporze z ubezpieczycielem

Nawet jeśli zarządca ma polisę OC, to nie oznacza, że ubezpieczyciel wypłaci odszkodowanie w każdej sytuacji. Jednym z najczęstszych powodów odmowy wypłaty jest brak wymaganych przepisami przeglądów technicznych. Zgodnie z art. 62 Prawa budowlanego, zarządca (lub właściciel) budynku ma obowiązek przeprowadzania regularnych kontroli, w tym rocznych przeglądów stanu technicznego oraz pięcioletnich badań instalacji elektrycznej i piorunochronnej.

Ubezpieczyciele bardzo rygorystycznie podchodzą do tego obowiązku. Jeśli dojdzie do pożaru spowodowanego zwarciem w instalacji, a okaże się, że zarządca nie zlecił wymaganego przeglądu pięcioletniego, to firma ubezpieczeniowa może odmówić wypłaty odszkodowania, powołując się na rażące niedbalstwo. Argumentacja jest prosta: gdyby przegląd został wykonany, usterka zostałaby wykryta i usunięta, a do szkody by nie doszło.

Kiedy odpowiedzialność przejmuje ubezpieczyciel, a kiedy zarządca odpowiada sam?

Polisa OC zarządcy nie chroni przed wszystkimi konsekwencjami. Aby skutecznie dochodzić odszkodowania, poszkodowany musi udowodnić trzy przesłanki:

  • Zaistnienie szkody (np. zalanie mieszkania, uszkodzenie mienia, wypadek na chodniku).
  • Działanie lub zaniechanie zarządcy, które naruszało jego obowiązki (wynikające z umowy lub przepisów).
  • Związek przyczynowo-skutkowy między tym zaniedbaniem a szkodą.

Jeśli wszystkie te warunki są spełnione, poszkodowany może kierować roszczenia bezpośrednio do ubezpieczyciela zarządcy. W praktyce jednak wiele spraw kończy się w sądzie, ponieważ firmy ubezpieczeniowe często zaniżają kwoty wypłat. Zdarza się, że wypłacają symboliczne 3-4 tysiące złotych, a dopiero po procesie sąd zasądza dodatkowe kilkadziesiąt tysięcy złotych tytułem zadośćuczynienia.

W sytuacji, gdy szkoda wynika z decyzji samej wspólnoty, a nie zaniedbania zarządcy, sytuacja wygląda inaczej. Jeśli zarządca zgłasza konieczność przeprowadzenia kosztownego remontu dachu, a wspólnota nie wyraża zgody na sfinansowanie prac, to odpowiedzialność za ewentualny późniejszy zalew spada na wspólnotę, nie na zarządcę. W takim wypadku to właściciele lokali odpowiadają za szkody własnym majątkiem.